SPOTKANIE Z BARTŁOMIEJEM RANOWICZEM
18.02.2009 r.
W kilkuletniej już tradycji Miejskiej Biblioteki Publicznej w Świebodzicach
styczniowe spotkania są zwykle bardziej związane z regionalizmem niż
pozostałe organizowane w trakcie roku. Bądź to przez osobę twórcy
związanego z regionem bądź ze względu na tematykę spotkania.
I tak w roku 2006 gościem styczniowego spotkania był Marek
Krajewski (pisarz kryminałów mocno osadzonych w realiach
przedwojennego i wojennego Wrocławia), w 2007 roku był to Romuald Łuczyński,
pisarz i redaktor naczelny miesięcznika Sudety, w 2008 roku znakomita
pisarka, mieszkająca na Dolnym Śląsku - Olga Tokarczuk.
W ostatni czwartek stycznia w Bibliotece odbyło się spotkanie z
Bartłomiejem Ranowiczem, właścicielem księgarni regionalnej "
Stary Zdrój" w Wałbrzychu. Określenie "właściciel księgarni"
jest jednak zdecydowanie zbyt skromne w odniesieniu do osoby Pana Bartka.
Z urodzenia jestem Krakusem jak mówi o sobie i chociaż uważa, że
miejsce urodzenia człowieka jest czymś niezmiennym (bo zmienić można
wszystko - imię, nazwisko a nawet płeć) to nie jest specjalnie oddany
swojej rodzimej ojczyźnie. Po klasycznych wojskowych tułaczkach
(ojciec był oficerem i lekarzem wojskowym) w roku 1954 rodzina Ranowiczów
trafiła do Wałbrzycha.
Zainteresowanie regionalizmem i miłość do Dolnego Śląska zaczęły
się u Bartłomieja Ranowicza od wczesnych lat szkolnych. A to dzięki
jego wychowawcy, młodemu historykowi po Uniwersytecie Jagiellońskim,
który zabierał dzieci na wycieczki i wędrówki. Ugruntowaniem tej
pasji była działalność harcerska, która turystykę pieszą miała
wpisaną jako jedną z form swojego działania wybór geografii jako
kierunku studiów był naturalną konsekwencją tych wszystkich
zainicjowanych wcześniej zainteresowań i pasji.
Wzorem geografa regionalnego był dla Bartłomieja Ranowicza jego
profesor Wojciech Walczak, zajmujący się geomorfologią Sudetów i
krajobrazem geograficznym Dolnego Śląska.
Bartłomiej Ranowicz jest współautorem kilku książek, w tym
najlepszego, jak do tej pory, trzytomowego przewodnika Sudety (wraz ze
Zbygniewem Martynowskim, Krzysztofem Mazurskim, Włodzimierzem
Koszarskim oraz Januszem Czerwińskim) opisującego ponad 800 sudeckich
tras. Wyczerpuje to temat gdyż przewodnik ten oprócz tras powszechnie
znanych opisuje te nieznane, oprócz tras łatwych i popularnych opisuje
również te trudniejsze.
Turystyka i przewodnictwo turystyczne to kolejne pasje Bartłomieja
Ranowicza. Jego pierwsza przewodnicka praca powst ała w roku 1963 i
opisywała trasę Wałbrzych - Struga - Stare Bogaczowice. Na studiach
pisywał do Wierchów, był też inicjatorem oryginalnego przejścia
granicy, w czasach kiedy to przepisy graniczne powodowały inny model
ruchu turystycznego.
Na spotkaniu była mowa o regionalizmie w ogóle. Pan Bartłomiej
Ranowicz jest wielkim jego zwolennikiem. Nawet w tej najmniejszej
"atomowej" niemal postaci. Mówiąc o literaturze regionalnej,
gość spotkania podkreślał ważność powstawania monografii, nie
tylko miejscowości, ale także wszystkich, nawet najmniejszych
"atomów" regionalizmu takich jak ulice, poszczególne
zabytki, elementy przyrodniczo-geograficzne.
Dużo miejsca w omówieniu literatury regionalnej Bartłomiej
Ranowicz poświęcił "epokowemu" wręcz dziełu, autorstwa
Marka Staffy a mianowicie Słownikowi geografii turystycznej Sudetów. Słownik
ten wychodzi od roku 1989 do 2008, obejmuje 21 tomów i w opinii Bartłomieja
Ranowicza jest najlepszym tego typu opracowaniem na świecie.
Wydawnictwo to jest wręcz znakomitym przykładem wydawnictwa
regionalnego gdyż obejmuje obszar Sudetów, wyłącznie polską jego część,
długą na 350 a szeroką na 50 kilometrów.
Dziewiętnaście lat powstawania opracowania naukowego to na tyle dużo,
że powinien powstać suplement do tego dzieła. Jak mówił Bartłomiej
Ranowicz jest to dzieło życia Marka Staffy i życie nanosi do niego
poprawki. Czy sam autor będzie chciał je nanieść do swojego dzieła
- nie wiadomo. W niczym to jednak nie umniejsza wielkości tej wspaniałej
publikacji.
Z geograficznego i turystycznego punktu widzenia wysoko została
oceniona przez Bartłomieja Ranowicza książka Janusza Czerwińskiego
Dolny Śląsk. Jest to najlepszy przewodnik po Dolnym Śląsku stwierdził
Bartłomiej Ranowicz.
Wśród książek, które regionu dotyczą są takie, których tytuł
sugeruje wyraźnie, że dotyczą danego regionu np. Dolny Śląsk jak również
takie, których tytuł w żadnej mierze nie sugeruje związków z Dolnym
Śląskiem a 2/3 książki jest mu poświęconej np Prawda o Wunderwaffe.

Na spotkaniu była też mowa o mniejszych formach wydawniczych,
wpisujących się jak najbardziej w nurt wydawnictw regionalnych a
mianowicie o widokówkach. Jest to prosta forma wydawnicza, związana w
100 % z regionem i chociaż jest znakomitym przykładem kultury
obrazkowej o ironio chyli się ku upadkowi. W dobie cyfrowych nośników
obrazu i elektronicznych sposobów przekazywania informacji, ten
tradycyjny i mający już ok. 150 lat sposób komunikowania się ludzi
odchodzi do przeszłości. A jednak widokówka była znakomitą reklamówką
regionu, trafiała do wielu rąk i do dzisiaj pozostaje elementem
kultury obrazkowej łączącej tradycję z nowoczesnością.
Z ulubionych miejsc na Dolnym Śląsku Bartłomiej Ranowicz mówił o
Zamku Grodno. Z wielu powodów zamek ten zasługuje na szczególne
potraktowanie, z racji położenia, walorów przyrodniczych,
geomorfologicznych i zabytkowych. Na dowód, że nie tylko on jest tego
zdania pokazał nową książkę Romualda Łuczyńskiego Zamki, dwory i
pałace w Sudetach, której okładkę zdobi właśnie widok zamku
Grodno.
Z dyskusji, która wywiązała się po spotkaniu wynikało, że zamek
ten (a być może legenda związana z księżniczką Małgorzatą, której
szkielet - oczywiście po liftingu - jest atrakcją turystyczną)
rozpalał wyobraźnię pisarzy już dawno. Paul Keller, dziewiętnastowieczny
pisarz urodzony w Milikowicach, akcję swoich trzech powieści umieścił
właśnie na zamku Grodno. Wzmiankę o tym zamku znajdziemy również w
poemacie Śląsk Zygmunta Stęczyńskiego.
Bartłomiej Ranowicz jest również wielkim zwolennikiem fotografii.
To znakomity sposób utrwalania współczesności dla potomności - mówił
na spotkaniu. Sam również fotografuje. Zdjęcie Świebodzic z lotu
ptaka zamieszczone w świebodzickiej monografii jest właśnie autorstwa
Bartłomieja Ranowicza. Gość spotkania pokazał również całą
kolekcję fotografii dolnośląskich ratuszów, nie wyłączając świebodzickiego.

Prawie trzy godziny spotkania nie wyczerpały jego tematyki..
Narciarstwo, schroniska górskie, atrakcje turystyczne Dolnego Śląska,
na to wszystko zabrakło czasu. Na szczęście Bartłomiej Ranowicz
obiecał kolejny raz spotkać się z sympatykami regionalizmu w Świebodzicach.

Małgorzata Grudzińska
|