RECENZJE CZYTELNIKÓW

 

Serdecznie zachęcamy wszystkich czytelników do nadsyłania recenzji ulubionych lub ostatnio przeczytanych książek.

Recenzje można nadsyłać na adres mbp_swiebodzice@hotmail.com  bądź dostarczyć do biblioteki.

 


Warto przeczytać…..

Kim jest "Szósty"?

"Szósty" to trzymający w napięciu, a zarazem przejmujący kryminał autorstwa Agnieszki Lingas - Łoniewskiej przedstawiający koleje ludzkiego losu, którego nie da się uniknąć. Autorka doskonale potrafi kierować emocjami czytelników i przenieść ich w nieodgadniony świat, gdzie rozgrywa się fabuła powieści. To niezwykła historia dwojga bohaterów, których losy połączy wspólny cel schwytania seryjnego mordercy zielonookich blondynek. Jego śladem podąża Marcin Langer główny Inspektor Śląskiej Grupy Śledczej. W działaniach pomaga mu policyjna psycholog Alicja Szymczak, której zadaniem jest stworzenie portretu psychologicznego mężczyzny o psychopatycznej osobowości. Czołowe postaci to osoby, którym życie nie szczędziło trosk i cierpień. Oboje musieli walczyć z przeciwnościami losu, wiodącego ich po krętych ścieżkach życia. W książce autorka przedstawia tajemniczy splot tragicznych wydarzeń dających początek namiętnej, bezgranicznej miłości. Jest to historia od jakiej nie sposób się oderwać. Pokazuje mroki i cienie ludzkiej psychiki, porywa odbiorcę w ciemną otchłań zbrodni, będących wynikiem mrocznych zdarzeń dalekiej przeszłości. Czytając tę książkę do końca nie wiadomo, kim jest "Szósty", gdyż pisarka w sprytny sposób ukazuje kilku mężczyzn, którzy posiadają te same cechy: kolor włosów, skóry i ciemnobrązowe oczy. Każdy z nich staje się podejrzany i może okazać się poszukiwanym zabójcą. Wartka akcja nie pozwala odłożyć powieści, gdyż wywołuje dreszcze emocji i chęć poznania, co stanie się dalej. To literatura, która pełna jest skrajnych emocji: nienawiści, miłości graniczącej z pożądaniem i obsesją oraz erotycznych opisów. Język powieści kryminalnej jest prosty, zrozumiały dla każdego czytelnika. Użyte w nim zwroty, nie zawszę są przyjemne dla uszu, gdyż wiele w nich inwektyw i wulgaryzmów ujawniających specyfikę języka stosowanego przez funkcjonariuszy policji, które pokazują napiętą atmosferę, podczas prowadzonego śledztwa. Agnieszka Lingas-Łoniewska przedstawia dwóch mężczyzn, którzy w przeszłości doznali okrutnej przemocy fizycznej ze strony najbliższych. Marcin Langer nie daje się obezwładnić i zakuć w kajdany nienawiści i zatruwającej goryczy. Postanawia zostać nieugiętym stróżem prawa i pomagać innym. Człowiek noszący pseudonim, "Szósty" wkracza na drogę przestępstwa, odbierając niewinnym kobietom, najcenniejszy dar, jakim jest życie. Świat, w którym żyje jest widziany w krzywym zwierciadle, zniekształcony i zrujnowany, ogarnięty złudzeniami rodzącymi się w jego genialnym umyśle. Warto po tę książkę sięgnąć, ponieważ można w niej poczuć tragizm i grozę nieoczekiwanych zwrotów akcji, pozwalających odczuć na własnej skórze zimne, szalone spojrzenie czającego się tuż za rogiem mężczyzny, o pięknej twarzy, szerokim, zniewalającym uśmiechu i karmelowych oczach. W opisanej, mrożącej krew w żyłach pozycji literackiej brak jest zakończenia, dlatego każdy ma szansę dopisać ją sam.

stażystka Ewa Kowalik.

 


ZWYCZAJNE ŻYCIE JOSEPHA

„Joseph” to powieść opisująca życie mężczyzny, który pracuje w wiejskim gospodarstwie w środkowej Francji. Autorka książki opisuje banalne życie, które biegnie własnym spokojnym, leniwym rytmem. Czytając tę książkę mamy szansę poznać głównego bohatera, który jest cichym, spokojnym człowiekiem pracującym na roli. Przewracając strony tej króciutkiej historii, mamy okazję śledzić jego zwyczajne życie wraz z jego problemami, frasunkami, miłościami i drobnymi radościami. Jego potrzeby zawsze były przyziemne. Nie posiadał on zbyt wielkich ambicji. Chciał wieść stateczne życie, związać przyszłe losy z kobietą, której obraz wyłania się z jego wspomnień. Z licznych, nieco potarganych myśli głównej postaci można wnioskować, że nie miał łatwego, beztroskiego życia, ponieważ jego dzieciństwo i młodość nie były proste.

Z wielu retrospekcji wynika, że Joseph był dzieckiem, któremu wiedza nie przychodziła z łatwością, zwłaszcza z humanistycznych przedmiotów. Dorastał w cieniu brata Michaela, który przez wszystkich domowników był uważany za zaradnego i bardziej błyskotliwego, który potrafi wieść stabilne życie z rodziną. Może się wydawać, że bohater powieści był starej daty, niezaradny i ograniczony, przez przywiązanie się nie tylko do ziemi, na której pracował, ale i gospodarzy u których zamieszkiwał. To oni stali się dla niego rodziną, która zapewniała mu dach nad głową, wikt, opierunek i drobne wynagrodzenie.

Joseph jest człowiekiem dokładnym, każdą czynność, wykonuje z niezwykłą starannością zawsze ma na względzie dobro innych ludzi, nigdy nie myśli o sobie i chętnie pomaga innym, nawet za cenę rezygnacji z własnego osobistego szczęścia. Dzięki niemu możemy uzmysłowić sobie, jak niewiele możemy mieć, aby czuć się potrzebnym.

Marie-Helene Lafon zwraca uwagę w tej publikacji na każdy detal, który ukazuje nam pewną rutynę życia w gospodarstwie wraz z cyklem wschodzącego i zachodzącego słońca. Jednak autorce nie chodziło o pokazanie zwyczajów pracy na wsi, tylko człowieka, dla którego życie tam jest szczęściem, niepragnącego zbyt wiele i przyjmującego wszystko, co mu przyniesie los.

Myślę, że warto tę powieść przeczytać, ponieważ możemy nie tylko przenieść się w spokojny, sielski klimat francuskiej wsi, ale nauczyć się doceniać, proste radości i smutki, z których złożone jest nasze codzienne życie.

Tekst Ewa Kowalik
Nadzór merytoryczny Beata Wiciak

 


"Czułość i obojętność" Roma Ligocka

Ta książka jest jak szuflada pełna różności, która nagle przy mocnym pociągnięciu wysypała swoją zawartość - rzeczy zapomnianych, odkładanych, bo "szkoda wyrzucić", albo wrzuconych tam przypadkiem. Nagle okazuje się, że są to skarby - skarby naszych wspomnień i budzik dla pamięci.

Ta książka jest o wartości rzeczy zwyczajnych.
Ta książka jest o mądrości, która przychodzi z doświadczeniem i mijającym czasem.
Ta książka jest dla młodych, którzy za nim o czymś powiedzą - "nie", powinni postawić sobie znak zapytania.

Książkę zilustrowała autorka swoimi pracami - portretami ludzi zamyślonych o pięknych oczach.

Róża Stolarczyk


"Cztery dni w styczniu" Jordi Sierra i Fabra

Jest styczeń 1939 r. Barcelona - miasto, które pewnie urzekło czytelnika dzięki powieściom Ruiza Zafona. Ta Barcelona jest inna - pusta, ciemna, zimna i chłodna. Nie ma władzy, policji, nie palą się światła, nie jeżdżą samochody ani tramwaje. Zostali nieliczni, których jedynym obowiązkiem jest przeżyć.

W tym mieście zawieszonym między przeszłością i tym co przyniosą faszyści, gdzie nawet nie wszystkie trupy zbiera się z ulicy, a ludzie zajęci są zdobywaniem jedzenia i opału, bo ich meble dawno spłonęły w piecach, by dać trochę ciepła skostniałym ciałom - ginie bez śladu dziewczynka - przestępstwo, którym w tych okolicznościach nikt się nie przejmuje. Oprócz jednej osoby - jedynego policjanta, który pozostał, a który posiada tylko odznakę i dwie kule w pistolecie. To "ostatni sprawiedliwy", ale nie superbohater kreowany przez amerykańskie media - człowiek z krwi i kości, dla którego nie ma okoliczności, które mogłyby zmienić jego poczucie sprawiedliwości.

Krzywda jest krzywdą, podłość podłością i nie ma "lepszych" i gorszych, nie ma uprzywilejowanych ani tych "bez znaczenia". Fabrykanci nie są pod ochroną tylko dlatego, że mają zapasy i będą mieli za chwilę wpływy. Oni "umilają" sobie czas oczekiwania pomiatając innymi przekonani, że byli, są i będą ponad - nie prawem - bo teraz go nie ma, ale ponad przyzwoitością. Na ich drodze pojawia się jednak ktoś, kto przez osobiste tragedie - śmierć syna i śmiertelnie chorej żony - powinien zobojętnieć w czasach obojętności. A jednak pozostaje wierny sobie i zasadom.

Ostatnio ukazuje się wiele publikacji pisarzy hiszpańskich. Myślę, że po bliższym ich poznaniu - zasmakujemy w tej literaturze.

Róża Stolarczyk


"DUCH Z PRZESZŁOŚCI" Joanne Harris

Lubicie opowieści snute niby leniwie, a jednak wartko przez np. bajarkę, kiedy to wyłącza się otaczająca cię rzeczywistość i tylko słuchasz?

Taka właśnie jest ta powieść. Chcesz koniecznie się przekonać, co jest na następnej stronie.
Opisane wydarzenia miały miejsce 400 lat temu, ale są jak najbardziej współczesne.

To opowieść o kobiecie uzależnionej od mężczyzny, który jest mistrzem manipulacji. Przypadek jednak sprawia, że kobieta uwalnia się z tej dziwnej zależności. Uświadamia sobie własną wartość i umiejętności, które może wykorzystać, by nie dopuścić do powrotu uzależnienia od kogoś, kto nie znosi sprzeciwu.

Akcja powieści rozgrywa się w społeczności wędrownej trupy aktorów i murach klasztoru - dwa światy niby dalekie, ale bardzo do siebie podobne. Oba pełne mistycyzmu, niezwykłości i gry. I tu i tam trochę życie, ale bardziej przedstawienie, zapewniające byt. Jest tu miłość i władza, namiętność, poświęcenie i odwaga, by pomimo wszystko być sobą.

Jeśli wcześniej przeczytaliście "Czekoladę" tejże autorki i poczuliście jej zapach i smak tylko o niej czytając - to teraz przeniesiecie się do tamtego świata sprzed 400 lat - niby bardzo odległego, ale bardzo zrozumiałego i trochę naszego. Wszak ludźmi, i teraz i wtedy, kierują te same namiętności i uczucia, a nasza wiedza o tym, co nas otacza i co może stać się naszym udziałem staje się rozleglejsze i okazuje się, że tamten świat jest też trochę naszym światem.

Polecam
Róża Stolarczyk


J. Ellis, J. Shaum "ŻYJĄCY Z WILKAMI"

Gdzieś tam - na uboczu cywilizacji - żyje człowiek i wilk. Człowiek jest częścią ich stada, wilk - jego rodziną. Wilki to mądre, rodzinne i wierne zwierzęta. Ich wybory są zawsze racjonalne i zawsze podejmowane dla dobra stada. 

To człowiek je zdemonizował i uczynił symbolami zła. Nigdy nie chciał ich poznać i zrozumieć. Nasuwa się refleksja, że my, ludzie, nie tylko nie chcemy, a raczej nie chcieliśmy poznać wilków, ale i siebie nawzajem.

Jest to też opowieść o miłości, która wymaga kompromisów, jeśli jest ważna i wartościowa. Książka ta uświadamia nam, że często nasze zachowania są naśladowaniem tego co nasz gatunek podpatrzył u dzikich zwierząt i zaanektował dla siebie.
Po przeczytaniu tej książki można zafascynować się wilkami, ale też nauczyć pokory wobec przyrody, która uczy kompromisów nie tylko wobec niej, ale i drugiego człowieka.

Jest takie powiedzenie - "człowiek człowiekowi - wilkiem". Po lekturze książki zadamy sobie pytanie: "Co to znaczy?", bo nagle to porzekadło traci sens, a nam każe zrewidować przyjęte już prawdy.

Róża Stolarczyk
Polecam


Ilia Bojaszow "Wędrówka Murriego"

Był sobie kot i przyszła wojna. Kot, tak jak ludzie, stracił swój bezpieczny kąt i swoją pozorną niezależność. Musi odejść z miejsca, gdzie, jak mu się wydawało, dostawał to co mu się należało. Teraz sam musi sobie znaleźć ciepły kąt i pożywienie. Tak jak "dwunożny" - jak nazywa człowieka.

Wyrusza więc w świat. A ten świat wydaje mu się trochę dziwny, trochę niezrozumiały, ale zmusza go zrewidowania własnych przekonań co do stałości rzeczy oczywistych. Są też demony - prowokatorzy, albo raczej szepty - może sumienia? Skłaniają do działania, albo do ucieczki.

Spotkani "dwunożni" w różnych zakątkach przekazują, już nie tylko Murriemu, prawdy oczywiste, które są tak zwyczajne, że nie zwracamy na nie uwagi. A może warto się nad nimi zastanowić?

Książka na jeden wieczór - i może kawałek nocy. Zachwyci i uśmiechnie się do każdego.

Róża Stolarczyk
Polecam


Jerzy Stegner - "Żydówka Noemi"

Powieść napisana zwyczajnym językiem przez zwyczajnego człowieka i bardzo odważnego, by bez upiększeń i heroizmu napisać o ludziach po dwóch stronach muru, który rozdzielił ich wspólną ulicę, ich wspólny świat. W tym niezwyczajnym czasie mur dzielił i łączył, ale też obnażył prawdziwe oblicze tych, których się znało całe życie, pokazał heroizm małych rzeczy i zwyczajnych zdarzeń. Autor opisuje ludzkie zależności, o tym jak bardzo się one zmieniły, jak bardzo zmieniły się prawdy do jakich przywykli. Ważna jest też miłość, która ma taką wartość, że najwartościowszym jej określeniem - jest zrezygnowanie z niej. Ważna jest przyjaźń, taka, która nie kieruje się - "jesteś mi to winien", ale tym co może jej zagrozić.
W powieści mur getta zdejmuje maski z ludzkich twarzy. Nie wszyscy już są, dotychczas "porządni", ale po prostu wyrachowani . Są też tacy, którzy przedtem nie znaczyli nic, byli niezauważalni i teraz okazali się potrzebni, ale i prawdziwi w swoich przekonaniach i działaniu.

Powieść przeleżała 40. lat w szufladzie autora - człowieka, który żył obok muru i spędził tam lata, które ukształtowały go jako człowieka. Był świadkiem wydarzeń, które posłużyły za powieści i opowiedział o tym wszystkim zwyczajnie - może właśnie dlatego - poruszająco. To po prostu opowieść o zwyczajnym życiu, zwyczajnych ludziach w niezwyczajnych czasach.

Polecam
Róża Stolarczyk


ZRÓB SOBIE RAJ czyli traktat o wolności osobistej i o wadach jako o pięknych czynach pozbawionych sensu.

Uwielbienie i wnikliwość w podglądaniu i opisywaniu naszych południowych sąsiadów przez Mariusza Szczygła bardzo mnie inspiruje. Podejście Czechów do życia i siebie samych odbieram jako osobistą sesję terapeutyczną. Opowieść Szczygła stanowi swoisty przewodnik po kulturze, przyzwyczajeniach, mentalności i wadach Czechów.
Już dawno nie czułam się tak komfortowo podczas czytania lektury. Uśmiech nie schodził mi z twarzy kiedy autor wprowadzał mnie w życie Egona Bondy, Bohumila Hrabala, Davida Cernego, Jana Saudyka czy Haliny Pawlowskiej. Galeria postaci imponuje niebanalnym i odważnym podejściem do codzienności. Chciałoby się spotkać ich osobiście i zadać jeszcze więcej pytań niż zrobił to autor.

Z Cernym mogłabym zaprzyjaźnić się chociażby za względu na jego wizjonerskie pomysły i bezpruderyjność. Dla Cernego nie istnieje słowo nie wypada. Jego filozofia życia jest mi bardzo bliska, a tak bardzo różniąca się od typowego, polskiego sposobu myślenia. Hrabalowi chętnie pogratulowałabym dostrzegania smaków każdego, przeciętnego dnia ze zwykłymi- magicznymi ludźmi na pierwszym planie.

Janowi Saudykowi chętnie pozwałabym nago, chociaż nie wiem czy nie byłabym nieco za szczupła.
Śmierć, religia, patriotyzm, bohaterstwo nabierają zupełnie innych barw z czeskiego punktu widzenia. Dla nas Polaków, ów brak patos i etosu jest niewyobrażalny. Walka Czechów z komunizmem często przybierała niebanalne formy jak np. bieg z zakupami przez miasto. A terroryzm miały zwalczyć w Czechach kobiety przechadzające się nago.
Często podczas czytania towarzyszyły mi myśli: naprawdę można być aż tak wolnym? Czy aż do tego stopnia można nie przejmować się pozorami i tym co myślą o nas inni? Jak to możliwe, że naród odrzuciwszy religię zachowuje swoją duchowość?

Szczygieł trafnie przeplata historie zabawne z tymi groteskowo smutnymi. A smutny to w Czechach jest ten wszech obecny stosunek do humoru. Za humorem Czesi chowają się. Dlaczego? I tutaj autor wykazuje się dużą znajomością historii. I właśnie poczucie humoru jak drogowskaz towarzyszy mojej ulubionej postaci Halinie Pawlowskiej. Jej dystans do siebie samej zasługuje na osobną książkę z cyklu: Jak uzdrowić swoje życie. Z rozdziału poświęconego Pawlowskiej pochodzi mój ulubiony dialog:

"Pani Olgo, czy Vaclav może pójść z nami do piaskownicy? Olga z surową miną spojrzała na zegarek i powiedziała: Dobrze, ale za godzinę ma być w domu."

Vaclav to oczywiście Havel, a piaskownica do prawdziwa piaskownica; miejsce ówczesnej manifestacji politycznej.
Jak ja zazdroszczę Czechom ich podejścia do polityki, bez patosu i etosu! I jeszcze ten polski akcent w osobie Agnieszki Holland: perełka!

I już nie mogę doczekać się tego, aby zobaczyć przystanek autobusowy w Libercu.

Jola Jaskulska (Legnica)


"Gra o pałac" Monika B. Janowska

"Gra o pałac" to książka przyjemna i miła w lekturze. Fabuła z wątkiem romansowym, wartką akcją i zabawnymi dialogami to znakomita lektura na początek tygodnia. Zagadka kryminalna z tłem historycznym, w której ważną rolę odgrywa architektura miasta, a zwłaszcza tytułowy Pałac - to nie lada gratka dla legniczan. Klara Czempińska zwariowana dziennikarka z maniakalnym uporem tropi dzieje rodu Ruthordorfów, w czym dzielnie sekunduje jej miłość jej życia- Gerhard nomen omen Ruthordorf. Książka wciąga na tyle mocno, że bez obaw można w jej towarzystwie wyruszyć nawet pociągiem PKP Przewozy Regionalne, w podróż do Krakowa.

Anna Sitarska (Legnica)

 

 


Ostatnio sięgnęłam po rewelacyjną książkę - poradnik: "Antyrak. Nowy styl życia". To książka napisana przez lekarza, który w wieku 31 lat zachorował na nowotwór. W swoim poradniku daje jasne wskazówki jak żyć, co jeść a czego nie, aby zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka. Sam przyznaje, że przez wiele lat miał złe nawyki żywieniowe, co mogło być przyczyną jego zachorowania.

Doktor Servan - Schreiber swoje rozważania oparł na szeregu badań i doświadczeń przeprowadzonych przede wszystkim na zwierzętach laboratoryjnych.

Uważam, że książka jest niezbędnikiem człowieka XXI wieku (zarówno tego chorego jak i zdrowego). Oprócz cennych rad doktora, do książki dołączono tabele żywnościowe.

Jeśli w jakiś sposób możemy sobie pomóc (przy naprawdę niewielkim nakładzie) naszej pracy, to zróbmy to! Zmieńmy nasze złe nawyki, chrońmy nasze dzieci!

Marzena B.


Marcia Willett Letni domek

Marcia Willett - brytyjska pisarka w Polsce do tej pory nie publikowana.
W notce od wydawcy możemy przeczytać, że jej książki cieszą się popularnością na całym świecie i zostały przetłumaczone na kilkanaście języków.

Letni domek to powieść obyczajowa z rodzaju literatury kobiecej.

Wątek powieści został oparty na losach rodzeństwa Matta i Imogen. Gdy byli małymi dziećmi zginął ich ojciec, reporter wojenny, a matka popadła w depresję i alkoholizm. Dziećmi zajęła się Lotti, przyjaciółka rodziny. Stała się ważną członkinią ich małego stadka, a także życiową towarzyszką Milo, właściciela letniego domku, w którym rodzeństwo spędzało wakacje w dzieciństwie. Ów domek, a właściwie historia w nim odkryta pozwoli poukładać życiowe puzzle Matta i Imogen.

Jeśli szukacie w książce wartkiej akcji - to jej tam nie ma, malowniczych opisów krajobrazów - to nie ta książka, zabawnych dialogów - nic z tego. Nie zrażajcie się jednak. Jeżeli przejdziecie przez początkowe zagmatwanie i niezbyt udane przechodzenie z jednej historii w drugą, przyzwyczaicie się do dialogów, które w większości odbywają się w pamięci bohaterów to zaskakująco powieść uporządkuje się w ostatniej części.

Znawcy gatunku znajdą tu problem alkoholizmu w rodzinie, wczesne osierocenie, zastępcze rodzicielstwo i relacje damsko-męskie.

Letni domek to powieść na nieśpieszny urlop. Można czytając rozkoszować się spokojem akcji i pewnością, że nic aż do jej zakończenia nas nie zaskoczy.

Joanna Mrukowicz


"Letni domek" Marcii Willett 
reklamowany jako książka, która "poruszyła" miliony czytelników na całym świecie. Trudno mi się z tym zgodzić.

"Letni domek", w zamyśle, pewnie miał być pozycją, którą chętnie się czyta - z ciekawością. Nic bardziej mylnego.
Są tacy, którzy uważają, że wszystko "poniżej" Manna nie jest literaturą, ale i oni, choć się do tego nie przyznają, lubią tzw. "czytadła" - lekkie, przyjemne powieści. Czyta je każdy. Tak jak kryminały. Ale czytelnik tych że - jest wymagający, bo książka, która go "nie wciąga" po przeczytaniu kilku stron - zostaje odstawiona na półkę.
Tak właśnie jest z "Letnim domkiem". Do 101 strony nie dzieje się nic. Zarysowane postacie są tak do siebie podobne, że trudno je odróżnić - charakterystyki postaci nijakie i nie przekonujące. Nie ma bohatera, który mógłby się "podobać" - wzbudzić sympatię, nienawiść, czy uśmiech. Akcja się wlecze i właściwie nie wiadomo o czym jest ta powieść. W założeniu - pewnie o rodzinie, która ma jakąś tajemnicę, ale autorka - napomykając o niej - chyba się pogubiła, nie wiedząc jak rozwinąć wątek i zaskoczyć czytelnika. Wyszło nieciekawie, nudno, nijak. 50 stron przed końcem powieści coś zaczyna się "wyjaśniać" - też nijako i nie przekonująco.

Książka miała opowiadać o rodzinie, o łączących ich relacjach. Napisano tam o tym, ale nijakoś tego jest po prostu nudna. Miało być o zwyczajności, w którą nagle wkrada się coś niedopowiedzianego.

Nie mam nic przeciwko zwyczajności, bo jest ona udziałem każdego z nas. Nie znaczy to jednak, że jest ona nudna. Ta opisana tu jest. Jeśli opisami można nazwać coś, co nie daje czytelnikowi wyobrażenia o miejscu, ludziach, klimacie.
Pisarz "popełnia" książkę, kiedy jego własne emocje to wymuszają. Autorka "Letniego domku"jest chyba mało dojrzała w odczuwaniu.

Nijacy bohaterowie, nijakie miejsce - albo raczej nieumiejętność ich przedstawienia. Odsyłam autorkę do Jane Austen - staroć, ramota, czy jak kto chce to nazwać - ale tam są ludzie z krwi i kości, różnorodni, pejzaż widoczny z każdego przeczytanego słowa, odczucia, uczucia i konwenanse - prawdziwe, choć staroświeckie i oplecione angielskim splinem.

Róża Stolarczyk


 

 

  •   strona główna  •  do góry  •